Skąd się biorą blondynki w off-roadzie? - Rozmaitości - Off-fear

Przejdź do treści

Menu główne:

Skąd się biorą blondynki w off-roadzie?

Opublikowany przez w o Off-fear ·

Coraz więcej osób pyta skąd ten off-road, skąd off-fear? Więc napiszę.
Była sobie zupełnie normalna kobieta, tj. taka, która nigdy w życiu nie interesowała się motoryzacją. Cóż w tym fascynującego? Huczy, śmierdzi, lepiej wybrać się na pieszą wycieczkę.
Losy ludziom różnie się plotą. Trzeba było zacząć być aktywnym kierowcą, a nie tylko posiadaczem prawa jazdy. Kupiłam sobie samochód, całkiem normalny i osobowy. Zmasakrowałam go dość dokładnie i nadszedł czas na kupienie kolejnego. Kobieta jest stworzeniem zapobiegawczym i ceniącym bezpieczeństwo. Jaki samochód więc kupić? Jakiś większy i mocniejszy. To znaczy jaki? Terenówki są najmocniejsze. Co to znaczy, że samochód jest terenowy? No, że jest większy, mocniejszy i bezpieczniejszy. Na dodatek był zielony, a to mój ulubiony kolor. Wahałam się trochę ale moja druga połowa przeważył szalę decyzji – bierz go, widzę przecież jak ci się oczy do niego śmieją. Więc kupiłam. Dlaczego? Bo był piękny, a kobieta wybiera sercem, samochody również.
Po kilku miesiącach zauważyłam, że są szkolenia z jazdy samochodem terenowym. O, to tym się jakoś inaczej jeździ? Ciekawe o co chodzi? Może o tę małą wajchę jak do zmiany biegów, której handlarz kazał mi nie dotykać? Powiedział jeszcze, że mogę nacisnąć taki guziczek 4H w ostateczności, ale wtedy jeździ się tylko na pierwszym biegu.
Poszukałam, popatrzyłam i napisałam do wybranej szkoły off-road. W odpowiedzi dostałam pytanie, jaki mam samochód? Wygmerałam dowód rejestracyjny i przepisałam, co w nim znalazłam. Odpowiedzią było zdziwienie – to jest mały morderca! Mały? Mnie się duży wydawał. I jakiś taki powolny, a nie morderca. Nic to, jedziemy na szkolenie.
W godzinę dowiedziałam się, że handlarz nieco bredził w swoich poradach. Spędziłam kilkadziesiąt minut z tyłkiem w wodzie (parkowanie w rzece), oraz z godzinę w bagnie, aby przeciągnąć samochód o te 10m. Zakochałam się w tym sporcie. A na rajdzie wcale nie chodzi o to aby przejechać najszybciej, tylko żeby w ogóle przejechać, przepchnąć, wciągnąć jakoś ten samochód w miejsca, w których go być nie powinno. To jest tak nielogiczny sport, że aż miło. Idealny dla kobiety.
Jeżdżąc sobie to tu, to tam, wyglądałam jakichś kobiet poza mną. Bywają, ale nie za kierownicą. Słyszałam, że zdarzają się takie, które prowadzą, ale żadnej nigdy nie widziałam. No dobra, widziałam kilka razy jak facet dał kawałek poprowadzić dziewczynie, trzęsąc się i zawodząc ze strachu o samochód. Marzył mi się wypad off-roadowy tylko dla kobiet. Brak, nie ma takich, nie istnieją. Skoro czegoś nie ma, trzeba to zrobić samemu.
I tak powstał pomysł na Off-fear. Bo off-road jest świetną zabawą również dla kobiet. Także dlatego, że dzień w terenie może nauczyć więcej niż rok na asfalcie. Ponieważ w kilka godzin można przełamać lęki przed prowadzeniem samochodu, praca nad którymi w normalnych warunkach może zająć miesiące a nawet lata. Bo to jest przygoda, emocje i ogromna satysfakcja.
Zapraszam w imieniu własnym i Chrisa, który wspiera swoim wieloletnim doświadczeniem całe przedsięwzięcie, zapraszam do pojeżdżenia z nami i do współpracy przy organizacji wyjazdów.






Brak komentarzy

Copyright 2015. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego