Wytyczanie szlaku - Rozmaitości - Off-fear

Przejdź do treści

Menu główne:

Wytyczanie szlaku

Opublikowany przez w podróże ·

Październik taki ładny, wybrałam się więc na poszukiwanie jakichś przyjaznych szuterków niedaleko Warszawy.


Szuterki znalazły się szybko.


A na szuterkach konie, wokół Warszawy jest mnóstwo stajni.


Im dalej od Warszawy, tym ścieżki mniej uczęszczane.


Wg mapy tu jest przejezdna droga.


Po oględzinach brodu stwierdziłam, że jest przejezdny. Na wszelki wypadek zapytałam jednak tubylców, czy mój pomysł przeprawy im również się podoba. Dwóch starszych, rubasznych Panów było za. Poradzili mi jednak, abym zakryła rejestracje, bo ludzie są różni, a za rzeką były siedziby ludzkie. W tej sytuacji postanowiłam wycofać się i szukać przejazdu w innym miejscu.


Pojechałam przez pola, tubylcy twierdzili, że wolno. A w tym polu znalazłam mały szrot. Tak po prostu, w polu.


Przez łąki, przez pola...

Łąki mają cieki wodne.

Ciekawie, coraz ciekawiej.

Grażynka, moja nawigacja pochodzenia wchodniego, ma własną wizję tego co jest drogą. Tu np. wg niej znajduję się na wiejskiej ulicy.


Niedawno składałam reklamacje po remoncie układu kierowniczego. Zostały luzy. Mechanik bronił się jak umiał, że luzy są ale tylko góra-dół, przecież samochód jeździ tył-przód. Otóż nie, mój jeździ również góra-dół, tu np. tak jeździł.


Grażynka uparcie twierdziła, że trakt jest odpowiedni dla nas.

To uczucie, gdy masz już zapięte wszystko, co się da, wokół pustkowie, a koła buksują. Więc bujasz się cierpliwie, przód-tył, przód-tył... zaczyna iść, odrobinkę więcej, i jeszcze troszkę. Wreszcie nadchodzi ten moment złapania przyczepności i wyrywasz się na wolność :)
Zdjęć nie zrobiłam, byłam zajęta czymś innym. To już po wyjechaniu.

Przedarłam się przez krzaczory i ugory wprost na coś takiego. Uwielbiam takie niespodzianki.

Grupa młodych ludzi przy muzyce i w ogólnej wesołości uprawiała coś, czego nazwy nie pamiętam. Deska, buty, wyciąg narciarski, i to wszystko na wodzie. Fajnie wyglądało. Okazało się, że to atrakcja, z której można skorzystać za 30zł. Klimat był bardzo posezonowy. Chyba nie wszyscy wiedzieli, kto jest kim, ponieważ uznali, że ja też jestem z nimi.

Okolica świetna do podróży 4x4, ale nie wiem dlaczego, wyjeżdzając z domu, nie wzięłam nic do jedzenia. Przebiłam się więc przez jakieś piachy na azymut podany mi jako "najbliższa wieś". We wsi z ofert kupno-sprzedaż znalazłam tylko to.


Jadąc dalej, zobaczyłam drewniany koścół. Świetnie, jest kościół, może będzie też sklep. Pod kościołem znalazłam ich. Uroczo.

Sklep też się wreszcie znalazł. Słońce zaczęło zachodzić i po tym, gdy omało nie wjechałam do rowu melioracyjnego, uznałam, że cd. nastąpi za dnia. Czas wracać do domu.
 




Brak komentarzy

Copyright 2015. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego